szczek, szczek …

Niniejszym publicznie odszczekuję – wszystko to, co powiedziałem na temat dużych powiększeń z małego obrazka. Głosiłem wszem i wobec, że nosa powyżej 18×24 cm nie wychylam nawet, a wszystkich to robiących uważałem za niewrażliwych na ziarno wielkości grochu, rozmyte kontury – ślepych jednym słowem.

Myliłem się.

Wyciągnąłem z szafy opakowanie Fomy, plastikowej, 40x50cm. Blaszany łeb Focomata podciągnąłem pod sufit i popełniłem odbitkę z tego negatywu:

Suszy się:

A ja patrzę w oczy modliszki i nie wierzę:

Powiększenie jest tak na oko 16-krotne – klisza ma 24x36mm, obraz jest kadrowany względem krótszego boku – 380mm/24mm=15,83. Widać pojedyncze ommatidia!

Szacunek dla kliszy i obiektywu.

Dodaj komentarz